Puss Gets the Boot (1940, ep. 1, directed by William Hanna and Joseph Barbera)
Fabularnie to jeszcze epoka kamienia łupanego (czerstwa, przereklamowana postać Mammy Two Shoes), nie wspominając o tym, że kot ma na imię Jasper, a mysz w ogóle nie ma imienia. Jednak co czyni ten szit legendarnym, to idea, która w przyszłości będzie rozwijana do abstrakcyjnych rozmiarów. Wracać się nie wraca, ale trzeba oddać szacun na dzielni za koncept.
The Midnight Snack (1941, ep. 2, Hanna/Barbera)
W którym Tom jest już Tomem, a Jerry Jerrym i po raz pierwszy pojawia się motyw sera (czy ogólnie żarcia). Skecz z galaretką doznałem.
The Night Before Christmas (1941, ep. 3, Hanna/Barbera)
Nieco bezsensowna i trywialna wymiana ciosów w świątecznych okolicznościach: choinka, prezenty, śnieg... Brak osi, brak sedna.
Fraidy Cat (1942, ep. 4, Hanna/Barbera)
Ach ta magia radia (oczywiste nawiązanie do fenomenu audycji z Wojną światów Wellesa z 1938, a więc o 4 lata wcześniejszej). To chyba wiodący odcinek z tych najstarszych. Słynny duch-via-suszarka Jerry'ego i wizualna metafora dziewięciu żyć kota rządzą.
Dog Trouble (1942, ep. 5, Hanna/Barbera)
Debiutuje pies! Spike! Na razie po równo wkurwiony na obu (w przyszłości zdarzy mu się wyraźnie wziąć stronę Jerry'ego). I na tym się niespodzianki kończą w zasadzie.
Puss N' Toots (1942, ep. 6, Hanna/Barbera)
Tu z kolei kapitalna idea: kotka, w której zakochuje się Tom. Jego zaloty ostro wymiatają, a potem bywa nawet śmieszniej (Jerry tańczący do orientalnych dźwięków z płyty winylowej = absolut).
The Bowling Alley Cat (1942, ep. 7, Hanna/Barbera)
Nieco zmarnowany potencjał ładnie naszkicowanej kręgielni. Zasadzenie akcji na tym, że napierdalamy się ciężkimi kulami rozczarowuje. To już w Hula Kula lepiej się bawię podpatrując dresiarzy z sąsiedniego toru.
Fine Feathered Friend (1942, ep. 8, Hanna/Barbera)
Niby do głosu dochodzą nowi bohaterowie, jak tu kura opiekująca się swoimi kurczętami. Ale parę skeczów na maksa wysilonych (znowu ogon Toma w pułapce na myszy = how lame is that?).
Sufferin' Cats (1943, ep. 9, Hanna/Barbera)
Wpierw tanie jakieś chwyty, robienie kanapki z "żywego" Jerry'ego... E, kiedy ostatnio jedliście coś "żywego"? Tylko wprowadzenie postaci Meatheada jako innowacja na plus. I powiedzmy, że Jerry z siwą brodą. Ale zaskakujący finał, z myszą-diabłem, daje sporo do myślenia.
The Lonesome Mouse (1943, ep. 10, Hanna/Barbera)
Jerry podstępem usuwa Toma z domu, ale wkrótce reflektuje się, że są dla siebie stworzeni i nie może bez niego żyć. Głęboka, poruszająca manifestacja "trudnej" przyjaźni między tytułowymi bohaterami. I uwaga, początek szóstej minuty: ich perkusyjne "combo" jako pierwszy bezpośredni akcent "estradowy" serii. A te akcenty lubię szczególnie. Walka na nóż i widelec też mocna. W ogóle przełomowość tego odcinka, że jakieś dialogi między nimi, co się dzieje. Gówniane wprawdzie, ale jednak.
The Yankee Doodle Mouse (1943, ep. 11, Hanna/Barbera)
Po dwóch nominacjach przyszła pierwsza statuetka Oscara dla serii, właśnie za ten odcinek. Także z poważaniem mi tu. To epizod "wojenny" i rządzą smaczki typu Jeep, zasłona dymna z mąki czy bomby-żarówki. Klasycznych scen tu sporo, na czele z przekazywaniem dynamitu (manewr psychologiczny a la malowanie płotu Toma Sawyera!). Akcent patriotyczny na koniec przemilczmy, ale to właściwie pierwszy filmik z T&J, który "trzeba" (lol) znać.
Baby Puss (1943, ep. 12, Hanna/Barbera)
Jakiś bachor imieniem Nancy wkracza, mnie to nie kręci. I pierwsze zaburzenia tożsamości płciowej (Jerry oraz jeden z nowych kotów, Topsy) też czerstwe. Jeśli czymś się ten odcinek broni, to motywem wyśmiewania Toma przez kolegów "z ulicy" (ukazanie presji środowiskowej).
c.d.n.

Quisque iaculis facilisis lacinia. Mauris euismod pellentesque tellus sit amet mollis.