NEKO CASE
Gdy przeciętne covery są i tak lepsze od oryginałów na The Virginian (1997) nie świadczy to przesadnie dobrze o płycie. Przy Furnace Room Lullaby (2000) Neko powoli zaczyna odkrywać, że z tak mocnym, odurzającym, czarownym wokalem jej atutem są mroczne ballady ("Twist the Knife", "We've Never Met", tytułowy). Na wysokości Fox Confessor Brings the Flood (2005) Case ma teraz cały nowy target do zaspokojenia, więc może serwować pod niego powtórkę z rozrywki. Blacklisted 2, dla tych co wcześniej się nie załapali (epickość tytułowego, zawiłość "Dirty Knife"). Wcale nie wiem, czy Middle Cyclone (2009) to kulminacja jej drogi i domknięcie trylogii. Zauważyłem raczej, że kobieta nie stroni od flirtu z popową gładkością ("People Got a Lotta Nerve", "Vengeance Is Sleeping", "Magpie to the Morning"), jakby chciała pokrzyżować szyki jakiejś Carrie Underwood. I w to mi graj. A, o dziwo Kurt Heasley gości. Czy aby na pewno te szorstkie spiętrzenia na The Worse Things Get, The Harder I Fight, The Harder I Fight, The More I Love You (2013) jej służą? Czy micro-avant-poważkowy wybryk w "Where Did I Leave That Fire" ma sens? Czy wszechobecne edycyjne manipulacje są efektywne? Poturbowana przez życie 42-latka desperacko szuka świeżych środków wyrazu dla swoich autobiograficznych zwierzeń, ale jej estetyka to koleina, którą zagospodarowała już dekadę temu. Skoro highlightem jest nowa, przetransponowana w górę interpretacja "Magpie to the Morning"... Przypadek? Nie sądzę.
Blacklisted (2002)
Kobiecy wyraz amerykańskiej tradycji country w najlepszym wydaniu. Neko Case to dziś jedna z najbarwniejszych postaci świata niezależnej muzyki. Pochodząca ze stanu Wirginia, a od długiego czasu osiadła na stałe w kanadyjskim Vancouver, dała się poznać między innymi jako operująca silną, mocno zarysowaną barwą wokalistka New Pornographers. Blacklisted to trzecia już w dorobku dziewczyny kolekcja solowych nagrań. Balladowa, wyciszona poetyka, w jakiej utrzymane są zwykle alt-country’owe smutki, kontrastuje z niezwykle pewnym, zdeterminowanym głosem Neko. Jej interpretacje potrafią przyprawić o drżenie, porażają kunsztem, zachwycają prostolinijnością i wyczuciem. Jeśli powiem jeszcze, że akompaniują jej wielcy artyści działający obecnie na tym gruncie (Howie Gelb, Calexico, Kelly Hogan), a wśród pieśni dosłownie brakuje słabych punktów, to czy wystarczy to za rekomendację? OK, w takim razie na okrasę: Neko szykuje się do rozbieranej sesji dla Playboya. Wygrała plebiscyt czytelników pisma na najseksowniejszą pannę niezal-rocka, pokonując między innymi Chan Marshall (Cat Power).
(Clubber.pl, 2003)
Jest przed 3 A.M., moja księżniczka już słodko śpi, a ja staram się szybko skończyć ostatni brudnopis i dołączyć do niej. Ale akurat nie czuję wyjątkowego zakłopotania z powodu pory, bo Neko Case głaszcze mi uszy wibrującymi falami śpiewnymi na sporym pogłosie, a wtóruje jej trupa akustycznych lutników – idealna nocna intymność. Tak, TA Neko – ta która miała pozować do "Playboya" gdy wybrano ją "najlepszą dupą niezal-rocka" (ktoś coś wie więcej o planowanej wówczas sesji?) i która rozwiewała mi włosy swoim krystalicznie czystym i pełnym (porównanie do lejącego się miodu całkiem akuratne) krzykiem w trakcie wielu letnich wycieczek rowerowych z Mass Romantic w discmanie (serio, odrywanie od ziemi się wkradało) – na swoich solowych albumach odnajduje się z powodzeniem w opanowanych, balladowych rejonach.
Debiutancki krążek The Virginian, sygnowany nieco prowokacyjnie Neko Case & Her Boyfriends (od razu to skryte zastanowienie – to jak to, ma/miała tak wielu?) przeszedł bez większych fanfar, ale follower Blacklisted to już breakthrough tej indie-divy i sukces na każdym froncie, od szkicowych, kruchych formalnie pieśni, przez pobudzające wyobraźnię aranże, po dobre liryki. (Ok, osobiście nie wsłuchuję się mocno w teksty, ale ponoć Case to zdolna storytellerka.) Chyba dlatego, że pierwszy raz słuchałem płyty w środku nocy, zawsze już kojarzy mi się z tym momentem dobowego cyklu. "Deep Red Bells", "Lady Pilot" i "Pretty Girls" to zdecydowane standouty, ale ta opowieść to całość. Neko funduje nam tu majestatyczną, country-roots-folkową wycieczkę po południowym miasteczku o trzeciej nad ranem, wiodąc przez mrok bystrym świecidełkiem, dzięki czemu wszystko wokół widać. A tym jaskrawym punkcikiem jest jej niepowtarzalny timbre, który chciałabyś mieć, tak ty, koleżanko, jeśli jesteś wokalistką. Dobranoc.
(Porcys, 2006)

Quisque iaculis facilisis lacinia. Mauris euismod pellentesque tellus sit amet mollis.