DONALD FAGEN
zobacz też:
STEELY DAN
Klasyczne The Nightfly (1982) kojarzy mi się z Wojciechem Mannem w "Pół Perfekcyjnej Płyty", to były czasy... (at the very least doceńcie reharmonizację standardu Leibera i Stollera). Jako sympatyk smooth-fusionowego oblicza Steely Dan, często sięgam po Kamakiriad (1993) – zazwyczaj, zgodnie z konceptem literackim i okładką, w samochodzie. Bo choć ustępuje on (odrobinę) poziomem poprzednikowi (o Gaucho i Two Against Nature nie wspominając), to wydaje się na tyle niezobowiązujący i zrelaksowany, że "wchodzi jak w masło". Gość rzuca kilka spośród swoich jazz-funkowych pereł ("Snowbound" i "Countermoon" to DONEK na szczycie swej gry), Becker ukręca mu typowo wypolerowany, pełnopasmowy sound. Leniwymi popołudniami – bezcenne. Nie przestraszcie się konceptu Morph the Cat (2006) – ponoć nominalnie facet dzieli się tutaj swoimi spostrzeżeniami i niepokojami doby post-WTC. W praktyce to jak zwykle u niego kapitalna kolekcja niewybaczalnie inteligentnych i funkujących w skali mikro fusionowych kawałków o starzeniu się. Co najmniej każdy fan powinien sprawdzić. Co najmniej. Rekomendowane z lampką koniaku.
(T-Mobile Music, 2011-2012)
PS: A Sunken Condos to jedna z niewielu nowych płyt zachwalanych w "Trójce", których da się słuchać...
(2012)
"Rok Fagenowski" potrwa jeszcze tylko kilkanaście dni – artysta skończył 70 lat w styczniu 2018. Więc trochę nadrabiam zaległości – ale warto przypominać, że solówki TYPIARZA "nieczęsto, niejednokroć" ocierają się o poziom cynicznego laidback-fusion-popu późnego etapu formacji macierzystej, a to chyba nie wymaga komentarza. Z czterech krążków wyłoniłem dwadzieścia słodko-gorzkich cukiereczków, a to moja prywatna piąteczka:
1. I.G.Y.
2. Countermoon
3. H Gang
4. Snowbound
5. Miss Marlene
(2018)
