VIOLENS

 

#65
JORGE ELBRECHT
Obok Luisa Conejo i Joela Campbella to "Kostarykańczyk" którego darzę największą sympatią – samozwańczy piosenkowy "autor" (as in "auteur"), realizujący "solipsystyczną" wizję totalną, od kompozycji i tekstów po kreatywne "kręcenie gałkami" w studiu. Elbrecht w ramach projektu Lansing-Dreiden czy zespołu Violens nie widzi przeszkód w krzyżowaniu 60s-owego popu z shoegaze'em, new romantic, jangle, black metalem i Bóg jeden wie, czym jeszcze. Niezły chaos – na szczęście spoiwem tych wybryków jest jakże odrębny, indywidualny, jakby "lewitujący" ("uduchowiona lekkość") styl songwriterski Jorge. Dzięki niemu z chaosu wyłania się monolit, i to w dodatku piękny. Hermetyczny erudyta, funkcjonuje na obrzeżach medialnego hajpu i wielkich festiwalowych scen [edit: teraz w składzie Ariela Pinka już nie], ale dla wąskiej sekty wyznawców pozostaje kimś ważnym. I wierzę, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
(100 Songwriterów Wszech Czasów, 2015)

* * *

Nine Songs 2011 (2011)

Dwa paradoksy towarzyszą mojej płycie roku. Pierwszy: że to nawet nie jest płyta, a folder z singlami ujawnianymi przez Nowojorczyków w zeszłym roku – bez sprecyzowanego tytułu i kolejności (być może w 2012 ukaże się wersja na CD, już po bożemu). I drugi: że to rzecz z rzadko przeze mnie odkurzanej przegródki – marzycielskie, acz napędzane post-punkowym drive'em gitary z lat osiemdziesiątych.
(T-Mobile Music, 2012)

* * *

Swój drugi oficjalny longplay publikują dowodzeni przez wizjonera Jorge Elbrechta nowojorczycy z formacji Violens. Połowę tracklisty True znamy już z rewelacyjnego zeszłorocznego mikstejpu empetrójek udostępnianych online i z dwóch tegorocznych singli. Dlatego raczej w ciemno mogę obstawiać, że będzie to jedna z moich ulubionych długogrających propozycji 2012. Gwarantem jest coraz śmielej eksponowany dar Elbrechta do zwiewnego, acz przenikliwego i kipiącego od niuansów melanżu Cocteau Twins, Smiths i My Bloody Valentine. Oto kapitalny, zrealizowany minimalnymi środkami, a mimo to solidnie nawiedzający teledysk do pięknego "Der Microarc":

True (2012)

Największą wadą "True" jest oczywiście brak zaskoczenia po wrzuconej do sieci "luzem" serii piosenek z 2011 roku. Nic tu się nowego nie wydarzyło, ale Jorge Elbrecht jest chyba jednym z niewielu dziś wybitnych autorów pop-rocka, których rękę odgaduje się po paru sekundach. Jednakowoż aby podtrzymać moją atencję, ich kolejny krok powinien być dość wyraźnym przełomem stylistycznym.
(T-Mobile Music, 2013)