TWO LONE SWORDSMEN

 

Tiny Reminders (2000)

Andrew "zawsze trzymający ręke na pulsie" Weatherall i Keith Tenniswood zaprogramowali tu electro-robota, którego mottem najwyraźniej była niemiecka linijka "Algebra, du bist musik". A że wydawali dla Warpa, to możecie się domyślać, jak wiele miejsc po przecinku zagospodarowali dla każdego bitu. Kiedyś już zdarzyło mi się rozpisywać o "Tiny Reminders", więc tym razem zwrócę tylko uwagę na fakt, że podobnie jak wyżej wymienieni ADULT., panowie wkrótce zwrócili się ku post-punkowi. ADULT. zanurkowali w Joy Division, a 2LS w Public Image Ltd. Co pokazuje, że dla artystów z kręgu elektronicznego jakoś ten post-punk stał się w latach dwutysięcznych istotny.
(T-Mobile Music, 2011)

From The Double Gone Chapel (2004)

Dwóch samotnych mieczników zmienia oblicze. Wrażenie po wysłuchaniu tej płyty jest następujące: przekombinowali. Tym razem czołowy duet electro, Keith Tenniswood i Andrew Wetherall (postaci, których fanom nowoczesnej elektroniki bliżej przedstawiać chyba nie trzeba), postanowił diametralnie odciąć się od swojej wcześniejszej estetyki, proponując słuchaczowi wycieczkę w mroczne, duszne zakamarki z pogranicza ciężkawej nowej fali (nawet punku w podejściu) i gotyku. Momentami tych kompozycji przywołujących nastrój a la wczesno-środkowe The Cure, Swans, czy nawet Sisters Of Mercy (!!), słucha się z zainteresowaniem. Lecz pozytywy dotyczą raczej warstwy instrumentalnej. Bo niestety Weatherall gdzieniegdzie porywa się na śpiew. I wtedy obcujemy z jednymi z najgorszych partii wokalnych ostatnich miesięcy. Brawa za odwagę; smutne natomiast, że omawiany materiał to oficjalny następca wspaniałego Tiny Remidners z 2000 roku. Wierni słuchacze wymagali zapewne nieco więcej (i inaczej). Stąd w pewnym sensie antytezą From The Double Gone Chapel jest tegoroczny, niejako akompaniujący albumowi zbiór remiksów autorstwa Weatheralla i Tenniswooda, zatytułowany Peppered With Spastic Magic, gdzie panowie koncentrują się na tym, co im najlepiej chyba wychodzi: beacie. Z pisaniem regularnych utworów jest, niestety, trochę gorzej.
(Clubber.pl, 2004)