ROBERT FRIPP

 

The Gates of Paradise (1998)

W latach 90. kolejna już (z grubsza licząc – czwarta?) inkarnacja King Crimson odnosiła spore sukcesy w kręgach sympatyków prog-rocka (dość powiedzieć, że album "THRAK" z 1995 roku zmieścił się w którymśtam rankingu ulubionych płyt lat 90. czytelników "Tylko Rocka" – to chyba udany comeback?). Ale Fripp na boku znów (po pionierskich doświadczeniach z Brianem Eno na początku lat 70.) nurkował w krainę ambientu – współpracował z formacją The Orb i Davidem Sylvianem, a także sygnował jeden pejzażowy, dość abstrakcyjny album przygotowany z pomocą Davida Singletona, właśnie "Wrota raju". Aczkolwiek żeby się do tych wrót przedrzeć, trzeba wpierw przebrnąć przez straszliwą, złowrogą, przerażającą ciemność. A i dotarcie do samego raju nie gwarantuje wiecznego spokoju. U Frippa to miejsce zdumiewające, ezoteryczne, niepojęte ludzkim rozumem. Życzyłbym reszcie soundscape'owćów takiego panowania nad paletą barw.
(T-Mobile Music, 2012)