MATMOS

 

Matmos (1998, IDM) 6.5

Tago Mago zostało kiedyś przez kogoś błyskotliwie sklasyfikowane jako "funkująca muzyka konkretna". Więc ci oto dwaj gamonie zaczynali od kontynuacji kursu z Tago Mago z pomocą samplerów ("...And Silver Light Popped In His Eyes" ) i był to doskonały punkt wyjścia dla fascynująco dziwnych ujęć drum'n'bassu ("This Is..."), IDM-u ("Plastic Minor") i glitch-hopu ("Electric Thing *5"). Spóźnili się w tym wobec Mouse On Mars o jakieś 4 lata. Wyprzedzlli w tym Rechenzentrum o jakieś półtora roku.

Quasi-Objects (1998, IDM) 5.5

Chcą tańczyć, tak bardzo chcą tańczyć, ale im nie wychodzi ("Cloth Mother/Wire Mother", "Always Three Words", "The Purple Island")

The West (1999, IDM/post-rock) 6.7

Zrazu (zrazu WOŁOWY) wydaje się, jakby odkryli potęgę współbrzmień ("Last Delicious Cigarette"), ale to jest luźny koncept o amerykańskiej "muzyce tradycji i źródeł" ("Action at a Distance").

A Chance to Cut Is a Chance to Cure (2001, OLE-489) 7.4

The Civil War (2003)

Wojenna wyprawa do dziewiętnastego i siedemnastego wieku.

Kalifornijscy eksperymentatorzy z Matmos lubują się w projektach koncepcyjnych, fascynujących nie tylko w dźwiękowej praktyce, ale i samym teoretycznym zapleczu. W 2001 wydali sławny album A Chance To Cut Is A Chance To Cure, awangardowo taneczny zbiór teksturowych kolażów, wypreparowanych zaledwie z odgłosów zarejestrowanych uprzednio w szpitalnych salach operacyjnych. The Civil War natomiast, to interesująca próba rekonstrukcji muzyki doby wojen domowych, amerykańskiej i wcześniejszej o dwa stulecia brytyjskiej, naturalnie w zupełnie powykręcanej, IDM-owej manierze. Obok tradycyjnych folkowych sampli, archaicznych perkusjonaliów czy dudowych melodyjek słyszymy zatem marszowe nabicia dobosza, fanfarowe trąbki i kakofoniczne spiętrzenia imitujące bitewny hałas, ale wtłoczone w ogólne ramy poszukującej, abstrakcyjnej elektroniki. Stylizacje potrafią nieco irytować swoją bezpośredniością (powtarzany motyw przewodni w Zealous Order Of Candied Knights), a zamysł pierwotnie sprawia wrażenie pretensjonalnego. Lecz fakt faktem, że panowie Drew Daniel i M. C. Schmidt mają w zanadrzu wystarczającą ilość ciekawych patentów produkcyjnych i niespodzianek, by utrzymać słuchacza w napięciu. Na te trzy kwadranse warto zanurzyć się w ich świat, niczym w para-dokumentalny, przygodowy film.  
(Clubber.pl 2004)