JAZZPOSPOLITA

 

Jazzpospolita (EP) (2009, post-jazz) 7.3

Zaskakująco dojrzała i efektowna kompozycyjnie próbka wyobraźni młodej grupy około-fusionowej (btw, fatalna nazwa!). W przeciwieństwie do znacznej większości nowicjuszy na rodzimej scenie "indie" (żeby to chociaż było "indie", ech), ich horyzonty są dość rozległe. Post-rock od strony Jaga Jazzist/Tortoise, korzenny dub, synematyczne pasaże z pogranicza ambientu i śliczna kameralna kołysanka z wiecznie modyfikowaną sygnaturą rytmiczną na finał. Każdy z czterech muzyków wnosi własny świat i osobistą wrażliwość do eklektycznej mozaiki końcowej. Każdy z czterech fragmentów zachwyca urokliwymi zmianami akordów i chemią feelingu w interakcji muzyków. Zamiast egzaltowanej ekspresji i quasi-rockowych akcentów niektórych reprezentantów tej niszy, chłopcy lubują się w niedopowiedzeniu, umiarze i krążeniu wokół harmonii. Jak na niepozorny limitowany debiut tłoczony ręcznie (btw, fatalna okładka!) to z deczka szokujące. Plus, gitarzysta już niedługo ma szansę stać się gwiazdą ze swoim "gram tyle, ile trzeba i trafiony zatopiony" stylem a la, załoźmy, Jeff Parker. Polecam sprawdzić na żywo.

Almost Splendid (2010, nu-jazz) 7.2

Siłą rozpędu, siłą zamachu ✂ rzeczy z epki, "Laszlo and Cousins", "Fashion for Orient in the 70's", "Sea, Panther, Shallow"

Impulse (2012, psych/nu-jazz) 6.0

Ich najbardziej rozimprowizowana ✂ "Pobudzenie", "Czerwona flaga (ale ja się kąpię)"

Jazzpo! (2014, nu-jazz) 6.1

Chwilami jak Benevento Russo Duo (duuuży obskur), a to miłe skojarzenie ✂ "Motor motor motor", "Pogadanka"

* * *

Jazzpospolita
2 lipca, Warszawa

Z wielu koncertów tego składu, na których byłem w 2009, Tygmontowy zapamiętam jako ten, na którym spontanicznie zamówiłem dla siebie i przyjaciół doskonałą deskę serów z krakersami, która umiliła nam duchową ucztę do pary z kieliszkiem czerwonego wina ("o, widzę że na bogato dziś!", skwitował kolega). Oraz jako ten, na którym finałowe, wyjątkowo skoncentrowane solo Wojtka w jego autorskim "Polished Jazz" sięgnęło przez chwilę absolutu. EP to jedno; zobaczyć ich live to dalsza część tej samej, kapitalnej historii.
(Porcys, 2010)