JAGA JAZZIST

 

The Stix (2003, nu-jazz) !5.0

What We Must (2005, post-rock) 7.8

Zderzenie jazzowej krainy łagodności Pata Metheny z przytulną ścianą dźwięku My Bloody Valentine i inteligencją Tortoise musiało zaowocować czymś, co pokochałem. Miałem pecha, że przygodę z norweską załogą zacząłem od "The Stix", najsłabszej pozycji w ich dyskografii. "What Me Must" jest najlepsza, ale "Lithuania" z albumu "A Livingroom Hush" też się domaga oklasków. Temat przewodni "All I Know Is Tonight" – choć zapewne bezczelnie ściągnięty z jakiegoś standardu (nie wierzę w wymyślanie tak doniosłych motywów w latach dwutysięcznych) – mieni się kolorami tęczy i pokazuje, że progresywna muzyka może poruszać serce, nie tylko umysł.
(T-Mobile Music, 2011)

One-Armed Bandit (2010, post-rock) !7.0

Inspiracja Methenym nadal słyszalna; asymetryczna architektura rytmiczna Tortoise również (McEntire miksował, btw). W miejsce shoegaze'owo namalowanych pasaży gitary wkracza niekiedy Reichowska hipnoza fazowości (choćby taka "Toccata"). Mimo, że niektórzy recenzenci biorą ich "w ciemno", to wciąż jest grupa z absolutnego topu muzycznej "progresywności" - z powodu poziomu materiału, a nie podejmowanych fuzji. I na obecnym etapie chyba przerosła weteranów z Chicago