GAS

 

Pop (2000)

Takie albumy powinno się komentować obrazem. Niestety nie umiem malować. Słowa pozostają bezbronne i bezradne wobec rzeczy w rodzaju trzeciego indeksu tutaj. Jedyny zarzut: ta długa, błoga i cierpliwa medytacja jak dotąd nie kończy się u mnie iluminacją, chyba z powodu nieco odstającej strony B.
(T-Mobile Music, 2011)

WYIMAGINOWANA RECKA POP AUTORSTWA POCZĄTKUJĄCEGO WSPÓŁCZESNEGO POETY KONTYNUUJĄCEGO DOKONANIA YOKO ONO:
Woda, ocean, morze, rzeka, strumień, jezioro, wodospad, szum leśnego strumyka, krople deszczu, fala morska, nurt rzeki, spływ, struga, strużka, ruczaj, strumyk, rwący potok, roztoka, staw, sadzawka, basen.
WYIMAGINOWANA RECKA POP AUTORSTWA STUDENTKI WYDZIAŁU CHEMII:
Zmiękczanie wody to proces polegający na usuwaniu jonów wapnia i magnezu, czyli głównych kationów powodujących jej twardość, przez przeprowadzenie ich w trudno rozpuszczalne związki. Najbardziej rozpowszechniona metoda zmiękczania wody to metoda wapienno-sodowa, polegająca na dodawaniu do wody jednocześnie wodorotlenku wapnia Ca(OH)2 i sody Na2CO3. Dodatek do wody wodorotlenku wapnia powoduje usunięcie twardości węglanowej według reakcji: Ca(HCO3)2 + Ca(OH)2 = 2CaCO3 + 2H2O. Dodatek zaś węglanu sodowego ma na celu usunięcie z wody twardości niewęglanowej według reakcji: CaSO4 + Na2CO3 = CaCO3 + Na2SO4; CaCl2 + Na2CO3 = CaCO3 + 2NaCl.
WYIMAGINOWANA RECKA POP AUTORSTWA NAJARANEGO TOMKA GWARY:
Przyjmijcie Gasa azaliż w swe progi, a skradnie wam cząstkę nadnaturalnego czucia w piętach, niczym szczwany lis wędrownik, a może raczej marynarz przemierzający niestrudzenie kilometry swoim statkiem i nasłuchujący mokrego szelestu rozcinanego w poprzek kilwatera. Germańska dusza hipnotyzera ujawnia tu swój nordycko-hermetyczny kształt.
WYMAGINOWANA RECKA POP AUTORSTWA KIEPSKIEGO WRITERA Z POLSKIEGO MUZYCZNEGO SERWISU INTERNETOWEGO:
Pop to piąta płyta niemieckiego artysty techno Wolfganga Voigta sygnowana Gas (pod którym to pseudonimem prezentuje on swoje ambientowe prace), z uwydatnionym motywem wody w każdym kawałku. Jeśli lubicie wczesnego, rozmarzonego Aphexa, sprawdźcie to.
(Porcys, 2005)

Narkopop (2017)

Dostrzegam wyraźną paralelę między piątą symfonią Mahlera pod Karajanem, a piątym albumem Gas. Weźmy chociażby "Adagietto" – deszczowo leśne granie, tyleż nawiedzone, co melancholijne. Dostrzegam też pokrewieństwo tego Narkopopu z innym, polskim Narkopopem. Zwłaszcza, że młody Voigt wyglądał totalnie jak Bałagan, a Bałagan klei bity których pewnie Voigt by się nie powstydził ("Blofeld", c'mon?). Zapewne ważnym kontekstem dla tej płyty jest także seria Rückverzauberung – "a to już potrzymamy was w niepewności" (MC Terminator). Gdy inicjalnie KLIKŁEM "play" i OMIOTŁEM SŁUCHEM TE NARKOPOP (pozdro Remek), to podświadomie spodziewałem się jakichś kolorowych halucynacji o krok dalej niż Pop. Liczyłem, że Wolfgang "powie mi jak żyć..." i jego receptą będzie błogi eskapizm. Nic z tego. Jak to ujął redaktor ŁŁ, mister WV udzielił nam tylko ("tylko") "lekcji umierania". Narko wprawdzie wyrasta z dysonansowej drugiej połówki Pop, ale... Paradoks tkwi w tym, że tam ona "wrażeniowo" opadała, a tu w innych okolicznościach się wznosi (wówczas "koniec historii" i czysta estetyka vs obarczone dziś multiznaczeniami strach, mrok i dystopia). A zatem, zachowując proporcje: Narko do Popu, jak mbv do Loveless. "Awww, Wolfgang, you had us at Narkopop".
(2017)

Wolfgang Voigt nie zwalnia tempa w konsekwentnym zachwycaniu porcysowej braci. Miesiąc temu Narkopop, albumowy comeback projektu Gas po 17 latach, zapauzował nam świadomość na dobrych kilka dni, co naprawdę zdarza się raz na "sporo czasu" ("jedno sporo = 33,1 chwili"). Miałem Niemcowi nieco za złe to, że miast dalej brnąć w eksplorowanie halucynogennego potencjału "popu w kolorowych okularach", postanowił "zaledwie" udzielić nam estetycznej i wyczerpującej (za redaktorem ŁŁ) "lekcji umierania". Ale jego niedawny podcast dla Resident Advisora dopełnia mroczne i niepokojące omamy z autorskiego dzieła szczyptą jakże wielbionego u nas, bezwstydnego poptymizmu. "Panie żiżej, czy zhańbimy tę imprezę odrobiną disco polo?". 

Tych którym zdarzało się śledzić gusta Voigta, selekcja mixu nie powinna zaskoczyć. Dość powiedzieć, że facet nazwał kiedyś Cupid & Psyche swoją płytą życia. Mimo to co bardziej konserwatywni czytelnicy RA doznali lekkiego szoku, czego nie omieszkali zamanifestować w całkiem niedorzecznych komentarzach. Na szczęście poza garstką "nieprzemakalnych głąbów" (jak widać każdy genre ma swój rockizm) inni bywalcy stronki potrafili docenić nieskazitelny smak sound-designera, który przy okazji "rykoszetem" porównał się do Gerharda Richtera i Karla Lagerfelda. 

Współzałożyciel Kompakt łaskawie objaśnił też, że na tę akurat kolekcję składają się popowe piosenki, z którymi wiążą go osobiste wspomnienia. Fair enough. Jeśli chodziłoby o migawki z dzieciństwa, to mimo przepaści całego pokolenia (metrykalnie gość mógłby być moim ojcem) muszę z radością odnotować, że w trzech przypadkach podzielam ten wycinek życiorysu. Mówię tu o brokatowym hicie "Hot Love" Bolana, chyba najpiękniejszym, najgłębiej paraliżującym rozkoszą urywku Avalon Roxy Music oraz niepodrabialnym "wah-wah" w "Love's Theme" POSŁUCHAJTA BERY ŁAJTA. To również moja prywatna historia, także piąteczka.

Poza tym Voigt pławi się w nietykalnym kanonie sophisti – funkcję klamry pełni Prefab Sprout, dwukrotnie pada wspomniane, dziesiątkowe Scritti, jest też ABC z niesłusznie czasem lekceważonego Alphabet City. Ponadto między innymi kilka kropel strawnego reggae od ikony, a także rzeczy typu Robert Palmer, George Michael czy znacznie lepiej się prezentujące, niż bym obstawiał, "You Can Say What You Want" formacji Texas. Czyli generalnie miód. I przewrotna konkluzja: codziennie wielkie "agencje interaktywne" cierpliwie segmentują target w poszukiwaniu istoty "cool", ale nigdy się nie dowiedzą, że błądzą. Może i dobrze.
(Porcys, 2017)