FLAVA D

 

More Love (2015)

Kiedyś didżejuję na jakiejś imprezie… gość, który ma przejąć po mnie stery i właśnie szykuje się do wejścia za decki, zagaduje: "takie rzeczy grasz zawsze, czy dziś wyjątkowo?". Ja na to: "tak, zwykle właśnie takie - parkietowe przeboje, post-disco, funk, trochę hip hopu…". I pytam zwrotnie: "a ty, co grywasz?". Na co mój rozmówca odpowiada z leciutką, ledwo wyczuwalną nutką wyższości (coś w rodzaju "i tak nie zrozumiesz" wyrażonego miną): "ja gram muzykę basową". "Muzyka basowa"? "Dla mnie to nic nie oznacza" (Legendarny Afrojax). Termin pełniący funkcję parasola pod którym z grubsza mieszczą się naprawdę przeróżne odmiany brytyjskiego podziemia tanecznego. 2step, "speed garage" ( :D ), grime, post-dubstep, UK funky, breakstep lub po prostu house… a ostatecznie i tak w tym całym hardcore continuum rozchodzi się o wrażliwość twórcy. Etykietki nie grają.

Kiedy Danielle Gooding przychodziła na świat w angielskim Bournemouth, ja oglądałem w TV sprzeczkę Rijkaarda i Voellera, tańce Rogera Milli, kunszt Dragana Stojkovica, łzy Gazzy i łzy Diego. Nie dzieli nas jakaś pokoleniowa przepaść, ale jeśli ona w wieku 16 lat zamiast melanżować z ziomeczkami studiowała w domowym zaciszu meandry Abletona, to jednak mówimy o innym levelu relacji z nowymi technologiami. Dziś jako Flava Dubs aka Flava D ta skromna dziewczyna wygląda na zdjęciach trochę jak typowa blond dresiara skryta za sportową czapeczką z daszkiem. Udzieliła bodaj tylko jednego wywiadu, z którego można się np. dowiedzieć, że wychowała się na hip hopie i pirackich stacjach radiowych. wypuściła kilka singli, dostrzegł ją Wiley, podpisała się z Butterz, wypuszcza mikstejpy na Bandcampie. Produkuje i didżejuje. Tak, "muzykę basową".

Niełatwo zaklasyfikować More Love. Nie jest to z pewnością "legalny" debiut długogrający. Niestety nie można go nabyć fizycznie nawet na winylu - choć management zapewnił mnie, że w 2016 takie (w sensie kolejne) wydawnictwo od Danielle się pojawi. Nie jest to również DJ mix czy zapis jakiegoś seta. Zdaje się, że Gooding zwyczajnie zebrała kolekcję najlepszych tracków, w których jak dotąd maczała palce. Od początku nie wiadomo, które z tych rzeczy wymyśliła, a które zaadaptowała, zsamplowała, interpolowała. Nie wiadomo też dokładnie, które utwory są jej autorskimi produkcjami, a które editami obudowanymi wokół cudzych ścieżek wokalnych. Niektóre cytaty są oczywiste i należy je definiować jako remixy (sekwencja Jill Scott/Tinashe, Brandy/SWV). Inne są mniej bezczelne, ale wątpię, żeby ktoś tu zaśpiewał dla niej oryginały.

Jednocześnie od początku nie ma to żadnego znaczenia w odbiorze. Estetyka "muzyki basowej" nie kojarzy mi się z materiałami pełnometrażowymi, a tu z porozrzucanych puzzli a capelli, bitów, zmanipulowanych sampli i przestrzennych akordów poskładała Flava D autorską całość, niesamowicie spójną w nastroju. Czuć jak silne piętno odcisnęła na tych kawałkach, jak bardzo są jej. Z klimatu More Love wyłania się obraz milczącej producentki/didżejki, która jedną nogą tonie w morzu tęsknoty ("Good 4 U", tytułowy), a z drugiej wnosi orzeźwiającą świeżość spojrzenia i nadzieję, że czekają ją jeszcze w życiu piękne doświadczenia ("Clarity", "Tell Me"). I kiedy dogasa blask ambientowego finału "Closure" to nie mam wątpliwości, że żadna inna "płyta" (whatever) mnie tak silnie nie "związała emocjonalnie" w ostatnich 12 miesiącach.
(2015)