ESPERANZA SPALDING

 

Emily's D+Evolution (2016)

O nieporozumieniu przy stylistycznej klasyfikacji tegorocznego odpowiednika ubiegłorocznego albumu Choose Your Weapon formacji Hiatus Kaiyote już pisałem. Z powodu jazzowego backgroundu i afro-hiszpańskiego pochodzenia dość leniwie zalicza się Esperanzę niekiedy do krainy world-fusion-soul. Tymczasem jej funkowo-math-rockowy azymut na szczeblu KWITÓW wyznaczają raczej postaci z publikowanej tu w odcinkach książki pt. 100 songwriterów wszech czasów (wyd. DRAW, 2015). Przede wszystkim Joni Mitchell (np. "Noble Nobles"), ale także Donald Fagen (np. "Earth to Heaven"), Laura Nyro (np. "Unconditional Love"), Leonard Bernstein ("Ebony and Ivy"), Freddie Mercury ("Elevate and Operate"), Kate Bush ("Judas"), Azita Yousefi (np. "One"), Charlotte Hatherley (np. "Rest in Pleasure") czy wczesny Travis Morrison ("Good Lava"). Poza miłośnikami powyższych, myślę że także fani takich AKTÓW jak Mars Volta, Dirty Projectors czy St. Vincent powinni ów longplay przesłuchać, żeby zobaczyć, jak to jest "umieć w kompozycję". Tyle.
(2016)

o tej pannie dowiedziałem się niedawno dzięki tegorocznej płycie - ale nic dziwnego, bo jest zdecydowanie najbardziej piosenkowa, progresywna i chwytliwa (czytaj: najbliższa mi) w jej dotychczasowej karierze. ta laureatka Grammy sprzed 5 lat, basistka, kompozytorka i wokalistka wyrasta z nudnego środowiska nieskazitelnych wykonawczo "dżobowiczów", ale z każdym kolejnym albumem oddalała się od kanonu kameralnego jazzu w kierunku matematycznej ekstrawagancji i kapryśnej ekspresji. no i proszę gdzie dojechała.

recenzenci uparcie powtarzają bzdurę, którą gdzieś ktoś palnął - że obecnie Spalding brzmi jak Janelle Monae. nie, to leniwe dziennikarstwo - Spalding jest dziś raczej kontynuatorką Laury Nyro, Joni Mitchell, Steely Dan czy Charlotte Hatherley. nie ma w tym nic odkrywczego, brakuje kobiecie ewidentnie autorskiego rysu (np. podobną mieszankę dekadę temu serwowała niejaka Azita Youssefi), ale Esperanza budzi respekt warsztatem, doskonale sprawdzając się w roli sprawnego kompilatora (trochę jak Ryan Power). i dlatego to chyba pierwszy przypadek, który rozważałbym do poprawionego rankingu 100 songwriterów, gdybym był Kanye Westem. #imafixwolves

prywatne top 5:

1. Elevate or Operate
2. Judas
3. What a Friend
4. Rest In Pleasure
5. Precious
(2016)