BAJM

 

"Dwa Serca, Dwa Smutki"
Widzę jak w tym momencie wychodzicie z witryny Porcys.com i zupełnie was rozumiem. Litości, mogło być przecież gorzej. Ponadto bądźmy uczciwi, akurat ten numer to perfekcyjna synth-popowa ballada, jaką mogliby nagrać wówczas (1986 rok) Floydzi w kolaboracji z Madonną. Nazwa zespołu Bajm potrafi wywoływać skrajne reakcje u moich znajomych, ale zwykle są to zachowania nadzwyczaj spontaniczne, a to świadczy o sile przebicia. Jeden gość o mało nie zatańczył bretgensa na określenie "nowofalowa pierwsza płyta Bajmu". (Ej, "Nie Ma Wody Na Pustyni" i "Józek, Nie Daruję Ci Tej Nocy" to surowy punk normalnie.) Inny przygotował bez niczyjego przymusu współczesną, hip-hopową przeróbkę tej piosenki. "Rośniesz jak młody bóg!" – zapada w pamięć, co? I ten monumentalny refren, jakieś zmutowane skrzyżowanie Vangelisa z A-Ha. No wymiata przejesz. Tak więc, pomimo kilku spośród najbardziej kompromitujących liryków w historii polszczyzny ("Ojciec twój pędziwiatr / Uwieść mnie zdołał") i ściskającego z żałości wątrobę teledysku (ten spacer we dwoje po ulicy, hm, not exactly "Bitter Sweet Symphony"), musimy chwalić Bajm za takie perełki.
(Porcys, 2003)

Beata: "Teraz płynę"
Zwykło się w towarzystwie przyznawać, że Bajm byli/są zajebiście nieesencjonalnie esencjonalną popową kapelką – mieli mnóstwo fajowych melodii, uzależniających nieraz motywów i masę słodkiego uroku, ale wiejski wizerunek, kiczowate aranże i komicznie przerysowany patos (o warstwie lirycznej nie wspominając) pogrążały wszelkie pozytywy w morzu bagna. Cymesiki pokroju przywoływanego niegdyś przeze mnie w jakimś artykuliku klasyku "Dwa Serca, Dwa Smutki", "Białej Armii" lub z późniejszego okresu "Modlitwy O Złoty Deszcz" z powodzeniem znalazłyby się w takich rankingach, gdyby Porcys istniał od lat 80-tych. Ale solowe nagrania wokalistki poszły jeszcze dalej, usuwając w cień czynnik "rockerski" i wyciągając maksimum delikatności z grafomańskiej ballady dla zamożnych małomiejskich małżeństw w średnim wieku. "Taka Warszawa" z debiutu solistki królowała 7 lat temu, a ostatnio logicznym jej następcą był tytułowy track z albumu Teraz Płynę. Cholera, ktokolwiek to realizował, musiał przypadkowo poznać gdzieś Camino Del Sol Anteny albo to zadziwiający zbieg okoliczności, bo zimno-latynoski, wyfiokowany podkład zwyczajnie *naśladuje* "Seaside Weekend". Ponad tym nieadekwatnie wyrafinowanym beatem Beata śpiewa przekonująco, że "płynie". Gawliński śpiewał, że "leci", choć z jakiejś przyczyny nie znalazł się w tym zestawieniu. Zgadnijcie dlaczego: jego kompozycja wypada żałośnie przy tej klawiszowej bossanovie o pogodnej dojrzałości.
(Porcys, 2006)